DWA

UWAGA! PRZEDSTAWIENIE PRZEZNACZONE DLA WIDZÓW POWYŻEJ 15 LAT!

 

===> ZOBACZ FILMOWY ZWIASTUN SPEKTAKLU <===

===> ZOBACZ FILMOWY ZWIASTUN SPEKTAKLU <===

 

2 - sztuka o mężczyźnie i kobiecie.
A w tle bar.
Szafa grająca.
Stolik, dwa krzesła. Cały świat.
I tylko dwójka aktorów.
Grażyna Bułka i Mirosław Neinert.
I kilkanaście postaci, które pojawiają się w tym mikrokosmosie,
przesyconym wonią alkoholu i tytoniowego dymu.
"Kawa i papierosy" po korezowemu.
Mężczyzna i kobieta.
Miłość,  nienawiść, pożądanie, flirt, zdrada i historie.
O nim o niej...
 

O "2" napisali:

Ich dwoje

[...] Na niewielkiej przestrzeni, bo obu stronach wyimaginowanego baru, rozgrywają się sceny, wobec których trudno pozostać obojętnym.

Właściciele lokalu od początku odnoszą się do siebie z agresją, mającą źródło w traumie sprzed lat. Klienci baru rekrutują się z różnych środowisk; wpadają na chwilę, by przy piwie zapomnieć o swoich problemach, oderwać się od codzienności lub po prostu zabawić się. [...]
Pracowity dla właścicieli baru dzień nie kończy się z zamknięciem lokalu: nadchodzi bowiem noc, podczas której trzeba się będzie zmierzyć z bolesną prawdą.

[...] Jest "2" sztuką o mężczyźnie i kobiecie, ale także opowieścią o różnych receptach na szczęście. Od pierwszych minut stawia się tu pytanie o przyczyny trwania w związkach dalekich od ideału, o siłę trudnej, skazanej na ciągłe niepowodzenia i wyrzeczenia, miłości.
Klienci baru niechcący odsłaniają przed publicznością; traktowaną jako kolejni bywalcy; swoje najintymniejsze sekrety. Otwierają się w stopniu dla nich samych czasem niezrozumiałym i wciąż szokują.

[...] "2" to spektakl dynamiczny, pełen niespodziewanych rozstrzygnięć i mimochodem przemycanych prawd o istocie międzyludzkich relacji. W wykonaniu Grażyny Bułki i Mirosława Neinerta to popis aktorskich umiejętności, źródło śmiechu i refleksji. To wielowątkowa opowieść, której nie można przegapić.

Izabela Mikrut
www.tu-czytam.blogspot.com

 

Aktorzy kochają sztukę Jima Cartwrighta pt. "Dwa", bo to prawdziwy dla nich prezent. Rozpisana na kilkanaście dialogów, ale tylko na dwoje wykonawców, daje możliwość pokazania umiejętności warsztatowych, wrażliwości i poczucia humoru. Pod warunkiem wszakże, że to dwoje aktorów doświadczonych i obdarzonych umiejętnością transformacji. Jak Grażyna Bułka i Mirosław Neinert, którzy "Dwa" zagrali pod reżyserskim okiem Roberta Talarczyka w katowickim Teatrze Korez.
Sceniczna mozaika Cartwrigta układa się w pubie (kawiarni, bistro, jak chcecie), gdzie ludzie wpadają tylko na chwilę. Teoretycznie po to, żeby wypić drinka; w rzeczywistości po to, żeby spotkać ludzi, pogadać, wyspowiadać się, pomarzyć. Albo chociaż popatrzyć.

[...] Dobrze się stało, że w Robert Talarczyk zrównoważył śmiech z dramatem, że nie poszedł za apetytem widzów, których łatwiej było kupić żartem niż kilkoma minutami nieszczęścia. Grażyna Bułka i Mirosław Neinert przechodzą zaś z charakteru w charakter, z losu w los, ze śmiechu w zadumę błyskawicznie i w każdym szczególe.

Henryka Wach-Malicka
Polska Dziennik Zachodni

 

[...] Ona (...) Przyglądam się jej zaledwie sześć lat. Po spektaklu "Dwa" zrobiłam prosty bilans. Wyszło mi, że trzy razy doprowadziła mnie do łez. W tym raz ze śmiechu. Świętkowa z "Cholonka" przylgnęła do niej naturalnie jak druga skóra. Gdyby mistrz naturalizmu w teatrze Konstanty Stanisławski chciał wystawić sztukę Janoscha, nie mógłby lepiej trafić (...)Drugi raz łzy były już gorzkie. W "Utarczkach" Teatru Polskiego, gdzie gra dorosłą córkę opiekującą się umierającą matką, jej postać jest odrażająca. Mimo to kreuje teatralny majstersztyk (...) Na najnowszej premierze Korezu doprowadziła mnie do łez po raz trzeci. W pierwszej etiudzie gra Starą Kobietę. Coś szepcze, nieśmiało cedzi słowa nad jednym piwem, na które wolno jej wyjść pod koniec każdego dnia, który wypełnia opieka nad niedołężnym mężem. I nagle coś w niej pęka - zaczyna krzyczeć, protestować, wołać o miłość. Chwilę później mami nas głupiutką, tandetną Krystyną - sitcomową postacią oblepioną kiczem. I kiedy robi się dla widza bezpiecznie, bezszelestnie wchodzi w dzierganej czapeczce jako Lesley. Ta scena trwa zaledwie kilka minut. Jej Lesley pozwala się upokorzyć zazdrosnemu mężczyźnie tak bardzo, że widz ma ochotę uciec z teatru. Zapomnieć tę scenę między kobietą a mężczyzną na zawsze. I kiedy negatywne emocje sięgają zenitu, pojawia się nagle jako Alice. Zmienia się jak kameleon, emanuje ciepłem i niekończącą się miłością do Elvisa Presleya. Światła już gasną, ręce są gotowe do oklasków i jeszcze pada kilka finałowych kwestii. Nie zdradzę nic ponad to, że w ciszy gdzieniegdzie kapią łzy. Czasem mam wrażenie, że ona wcale nie gra. To jej największy talent aktorski.

On. Gdy nikt nie słyszy, nazywam go "naszą śląską Krystyną Jandą". Ma bowiem ten sam teatralny rodzaj schizofrenii, że gra zawsze siebie, a jednocześnie kogoś innego (...) Wiecznie puszcza oko do publiczności na scenie i nie przestaje grać z widownią już za kulisami, na korytarzu prywatnego teatru, któremu dyrektoruje od lat (...) Kiedy wydaje się, że już wpada we własne sidła ironicznego emploi w kolejnej sztuce, znów zaskakuje publiczność. Takie też jest "Dwa". Nie wstydzi się kpiny z samego siebie. Wystawia się na ogląd bez żenady i np. jako podstarzały amant tańczy w barze wokół grającej szafy. Chce się przypodobać publiczności tanimi chwytami. To jednak publiczność jest w pułapce, bo on zaraz zmienia tony i udowodni, że z samych siebie się śmiejemy. Zresztą słynne zdanie z Gogolowskiego "Rewizora" (...) mogłoby być wydrukowane śmiało na jego wizytówce. U Cartwrighta rozśmiesza, ale zaraz po tym przeraża. Nie sposób zapomnieć jego twarzy tyrana w etiudzie z Lesley. Obnaża się cały, a jednocześnie skrywa się pod maskami. Gra czy nie gra? Mam wrażenie, że zawsze gra. Czy to wrażenie nie jest jego największym aktorskim talentem?

Aleksandra Czapla-Oslislo
Gazeta Wyborcza

 

[...] Twórcy przedstawienia zabierają nas do knajpianego wnętrza i pozwalają się nie tylko pośmiać i wzruszyć, ale również ponabijać i wkurzyć. Akcja sztuki Jima Cartwrighta rozgrywa się w barze wypełnionym kłębami dymu i strugami alkoholu, z szafą grającą ustawioną w rogu sali. Ale jest to też bar pełen ludzkich losów, w którym mieszają się smutek i szczęście, ból i chwile radości. Przez pub przewijają się różnorakie indywidua, jednak osią historii są relacje dwójki właścicieli. Kobieta i mężczyzna są wobec siebie nieznośni, lecz czujemy, że pod warstwą złośliwości i docinków starają się ukryć głębszą zadrę. Okazuje się, że ich krzyki o wzajemnej nienawiści stanowią próbę zagłuszenia rozpaczy i bezlitosnego bólu po stracie ukochanego syna.

Grażyna Bułka i Mirosław Neinert wznoszą się w tym spektaklu na wyżyny aktorskich umiejętności. Nie opuszcza ich przy tym dobry humor i dystans do samych siebie. A co wydaje mi się równie istotne, to fakt, iż nie da się określić, kto gra lepiej, bo oboje zdobywają w tym spektaklu Rysy.

[...]

„2” to porcja słodko-gorzkich etiud o życiu, okraszonych dobrym humorem i szczyptą zadumy. Taka mieszanka musiała zaowocować udanym przedstawieniem. Mirosław Neinert w jednym z wywiadów dotyczących „2” powiedział, że w teatrze chodzi o stworzenie słodko-gorzkiego napoju, który widz ma wypić. Ja piję dużo i chętnie, bo bardzo mi owe korezowe drinki smakują.

Marysia Marchewicz
teatrdlawas.pl
 

 











Jim Cartwright

DWA

tytuł oryginalny: "Two"


Tłumaczenie:Sława Michalewska –Biczysko
Reżyseria:Robert Talarczyk
Na scenie:Grażyna Bułka
orazMirosław Neinert
Opracowanie światła i dźwięku, realizacja dźwiękuSergiusz Brożek
Realizacja światła:Sławomir Jastrzębski
Efekty dźwiękowe:Jacek Kurkowski, Sławomir Jastrzębski, Sergiusz Brożek
Premiera:9 października 2009
Czas trwania:1 godzina 15 minut (bez przerwy)


Spektakle Teatru Korez
Spektakle gościnne




© grafika: Jarek Jordan
© tekst: Teatr Korez
© fotografie: Magdalena Dobrowolska, Tomasz Griessgraber, Daniel Koziński,
Krzysztof Niesporek, Aga Piotrowska, Radosław Ragan, Jeremi Astaszow


STRONA GŁÓWNA - KALENDARIUM ZMIAN - REPERTUAR I REZERWACJE - BILETY - SPEKTAKLE
ARTYŚCI - SPONSORZY - PRZYJACIELE - GALERIA - E-MAIL - ADMINISTRACJA